Zatrzymanie spadku wagi podczas odchudzania- jak sobie z nim radzić? Z czego wynika?

Stało się to, czego tak bardzo się bałam, a na co Iza przygotowywała mnie od samego początku. Waga stanęła na ponad 2 tygodnie.

Po pierwszym tygodniu pomyślałam „luzik, zbliżają się dni kiedy, to biedronka wzrusza mnie do łez, a śledzie są codziennie na śniadanie 😉 będzie dobrze”, ale kiedy po 10 dniach waga nadal stała w miejscu, a co gorsza pokazała, pewnego pięknego dnia pokazała PÓŁ KILOGRAMA WIĘCEJ wpadłam w panikę. Więcej ćwiczeń, więcej wody i ta myśl z tyłu głowy, ze coś jest poważnie nie tak! Ale przecież jadłam 5 razy dziennie co 3-4 godziny, piłam dobrą ilość płynów, ćwiczyłam zgodnie z wytycznymi, więc co było nie tak? 🙁

Po pierwsze przez ostatni miesiąc nałożyło się w moim życiu prywatnym dużo sytuacji stresowych, spałam po 2-3 godziny na dobę, w głownie miałam miliony niekoniecznie pozytywnych myśli i  pomimo mojego wrodzonego optymizmu nie umiałam się przełamać i uspokoić.
Na szczęście kiedy sytuacja rodzinna została opanowana, a emocje trochę się uspokoiły waga zaczyna powoli lecieć w dół. Obecnie pokazuje – 18,6 kg co pozwoliło mi wrócić do pozytywnego nastawienia i otworzyło przede mną nowe możliwości ubiorowe. 😉
Bo wiecie, nosząc rozmiar 52 mało gdzie można dostać jakąś śliczną sukienkę w której nie wygląda się jak w przysłowiowym namiocie 😉 A sukienki to moja wielka słabość.
Ostatnio weszłam do sklepu i prawie się popłakałam w przymierzalni z sukienką w rozmiarze 46/48 którą mogłam kupić w normalnym sklepie. Taka normalna rzecz a jak cieszy 😉

Najtrudniejsze dla mnie do przełamania w tym miesiącu było ponowne ułożenie sobie w głowie, że Czesław, dieta, ćwiczenia to PROCES, który nie zawsze idzie radośnie i z uśmiechem, ale jak i w życiu bywają gorsze momenty. Za mój największy sukces w tych 4 miesiącach z Czesiem uważam to, że nawet w sytuacjach krytycznie stresowych nie zajadałam stresu. No dobra, w ciągu tego miesiąca pojawił się kawałek sernika, czy winko ale nie zajadam już smutków, emocji i stresu tak, jak miałam to w zwyczaju.

Przejdźmy teraz do mniej emocjonalnej części tego wpisu, w której Iza Nowak omówi zatrzymanie wagi podczas odchudzania z perspektywy Dietetyka:

Często rezygnacja ze zdrowych nawyków żywieniowych i diety odchudzającej następuje, gdy mimo stosowania zaleceń dietetycznych, liczenia kcal, ograniczenia spożywanych ilości posiłków- waga stoi.

Gdy trwa to dłużej niż tydzień lub dwa, osoby odchudzające się porzucają zdrowe nawyki i wracają do poprzednich. Jest to najgorsze możliwe rozwiązanie! A jakie jest najlepsze?

NAJLEPSZE ROZWIĄZANIE TO : NIE PODDAWAJ SIĘ!

Mówię o tym zawsze na pierwszym  spotkaniu z pacjentem, który zaczyna zmiany w swoim jadłospisie i postanawia zmienić nawyki na zdrowsze, czyli właśnie u pacjentów po zabiegu implantacji balona żołądkowego.

Zatrzymanie spadku masy ciała jest zjawiskiem normalnym u wszystkich osób będących w trakcie procesu odchudzania, jednak jest to sytuacja tymczasowa.

Może trwać jeden, dwa czy nawet trzy tygodnie – czas zależy od organizmu i częstotliwości stosowanych wcześniej diet i ich rodzaju.

Okres zatrzymania wagi przeżywała już Nasza Agata na przełomie grudnia/ stycznia, ale dzielnie przetrwała ten czas i od tamtej pory waga równomiernie, zdrowo spada.

Teraz w okresie zatrzymania wagi była Ania. W tym trudnym okresie wytrwale trzymała się diety oraz (w miarę możliwości 😉 ) innych wytycznych takich jak:

  • trzeba pamiętać o wysypianiu się ok 8h,
  • unikaniu stresu (tak, wiem to ciężkie- ale można częściej się relaksować i zrobić coś tylko dla siebie),
  • odpowiednim nawodnieniu ok. 1,5l – 2l dziennie,
  • nie zapominać o regularnych treningach.

I NAJWAŻNIEJSZE:

W momencie, gdy waga stanie, spada niestety nasza motywacja. Bardzo ważne jest wtedy, żeby przetrwać ten moment i ze zdwojoną siłą wytrwać w postanowieniach. 

Gdy minie okres „zatrzymania”, kilogramów zacznie znowu ubywać, czyli proces odchudzania wróci do normy. 

Zawsze warto zgłosić dietetykowi  nasz niepokój związany z zatrzymaniem się wagi.

Podstawą jest systematyczność i wsparcie profesjonalnego dietetyka, który nie da nam poddać się chwilowym niepowodzeniom, podtrzyma naszą motywację oraz podsunie kolejne ciekawe przepisy;)

Izabela Nowak – Dietetyk Kliniczny

Zakończmy ten wpis małą pointą- najważniejsze jest to co w głowie. Jak tam wszystko się poukłada to nic nas nie pokona! Małymi krokami można wiele zdobyć bo każdy mały krok prowadzi do celu 🙂 Dodatkowo muszę się wam pochwalić, że moje treningi idą mi coraz lepiej, a systematyczność przynosi oczekiwane rezultaty- skóra odzyskuje po jędrność, a ja uśmiech 🙂

Trzymajcie się ciepło i nie poddawajcie się w dążeniu do celu!

Ania