Podsumowanie 2 miesięcy z balonem żołądkowym – Agata.

Dziś nadszedł czas na podsumowanie moich dwóch miesięcy życia z balonem żołądkowym. Co się zmieniło na przestrzeni tego czasu? Krótko mówiąc- Wszystko! 😀

Pamiętam moje początki z balonem. Jak je wspominam? Ból brzucha, wymioty i ogólne zmęczenie. Był to czas w którym czułam się bardzo źle. Zjedzenie czegokolwiek było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Dużo czasu minęło nim mój żołądek zapomniał o obecności balona. W tym krytycznym momencie pomoc dr Spychalskiego była nieoceniona. Opieka, którą mnie wtedy otoczył dobitnie uświadomiły mi, że znalazłam się w dobrych rękach. Oprócz przepisania leków mogłam liczyć na telefon z pytaniem jak się czuję i poradę jak sobie z tym poradzić- jeszcze raz dziękuję Panie Doktorze!

Jak teraz wygląda moje życie? Powiem Wam, że po dwóch miesiącach z balonem zmieniło się pod każdym względem. 😉
Pyszne posiłki, które zjadam 5 razy na dobę stały się przyjemnością. Kiedyś to była dla mnie kara, dziś zmieniło się to w podstawowe nawyki żywieniowe dnia codziennego. Kiedyś do odżywiania podchodziłem zupełnie inaczej. Zawsze wydawało mi się że nie mam czasu na regularne posiłki- Jak to? miałabym stać cały dzień w kuchni, gotować i pilnować regularnosci posiłków? Jeszcze nie tak dawno był to problem nie do przeskoczenia. Cieszę się, że regularność posiłków tak płynnie weszła mi w nawyk. Skończyło się wieczorne posiadanie, głodowanie do godziny 15:00, a później nadrabianie dziennych zaległości kalorycznych. Dziś wiem, że nie trzeba poświęcać całego dnia, aby pilnować diety. Iza nauczyła mnie jak odżywiać się zdrowo i regularnie co jak widać wychodzi mi na zdrowie. Często pytacie o efekty- dla mnie ta zmiana jest już efektem samym w sobie, a waga pokazuje 7 kg mniej. 😉

Idąc do Pana doktora na konsultacje jeszcze przed zabiegiem miałam w głowie jedno założenie- Schudnąć szybko i jak najwięcej!
Do dziś pamiętam naszą rozmowę, gdy Pan Doktor powiedział mi, że tak nie będzie i że nie jest to zdrowy model odchudzania. Oczywiście wysłuchałam, przytaknęłam ale w głowie było „ok, ok. Ja wiem swoje.”. 😀
Dziś wspominając tę rozmowę świadomie mogę powiedzieć, że Pan Doktor miał rację. Zrozumiałam złożoność procesu odchudzania. Chudnij powoli i zdrowo. Daj czas swojemu ciału oraz psychice na regenerację i przyzwyczajenie się do nowych zasad. Dziś już wiem że nie jest ważne ile i czy szybko schudnę tylko to w jaki sposób schudnę.

Regularna aktywność fizyczna to kolejny ważny krok do sukcesu.  Treningi to kolejna rzecz, która kiedyś wydawała mi się bardzo prosta. Co to za wyczyn pojeździć na rowerku czy podreptać  na steperze? 😛 Dzięki treningom w Avete wiem, ze nie o to chodzi. Jasne, że lepiej robić „coś” niż „nic”, ale sami bez doświadczenia i odpowiednich wskazówek trenera nie dojdziemy do takich efektów. Ważne, aby ćwiczenia które wykonujemy były dostosowane do naszej wagi, kondycji oraz możliwości. Ćwicząc z Panem Wojtkiem wiem, że ćwiczę bezpiecznie bez narażania własnego zdrowia. Jest obok mnie ktoś kto pilnuje prawidłowego wykonywania ćwiczeń robi korektę wszystkich błędów i sprawia, że ćwiczenia są przyjemnością.
Jeśli ktoś mi powie, że ułożona przez dietetyka dieta i ćwiczenia z wykwalifikowaną osobą są zbędne i szkoda na to funduszy to śmiało powiem że to bzdura. Dobrze ułożona dieta i odpowiednio dobrane ćwiczenia pod okiem profesjonalisty to podstawa sukcesu.
Gdy patrzę na siebie z perspektywy tamtego czasu dwa miesiące wstecz to dziś mogę żałować tylko tego, że tak późno zrozumiałam co jest ważne w dążeniu do celu. Dumna z siebie jestem, że mimo 7kg zagubionych w dwa miesiące jestem w stanie cieszyć się tak małym sukcesem. Pamiętajcie. Liczy się jakość odchudzania oraz zdrowe podejście. 😉
Trzymajcie kciuki za kolejne małe sukcesy.
Agata