Pierwszy miesiąc z balonem żołądkowym- podsumowanie.

Witajcie,
mijają 4 tygodnie mojej przygody z balonem żołądkowym dla mnie pieszczotliwie zwanym Czesiem. 🙂
Co się zmieniło przez ten czas?
Kilogramy lecą w dół, ubrania powoli zaczynają zmieniać rozmiar na mniejszy. 🙂

Codziennie coś mnie zaskakuje , dowiaduje się więcej o samej sobie, o funkcjonowaniu własnego organizmu, uczę się jak prawidłowo jeść i komponować posiłki.
Moimi podstawowymi grzeszkami, które popełniałam, były nieregularne posiłki często w biegu, za duże albo pomijane. Jak wiecie również aktywność fizyczna nie była moją mocną stroną- była to dla mnie największa obawa związana z całym projektem, jednak po pierwszych treningach jestem pełna nadziei, że aktywność fizyczna to nie tylko nudne machanie raz lewą ręką, a raz prawą nogą :D Do tej pory zrzuciłam już 5 kilogramów- jestem z siebie dumna. 😉
Zmieniło się również to, że czuję się bardziej komfortowo sama ze sobą. Nie zrozumcie mnie źle- w mniejszym, czy większym rozmiarze ja kocham siebie samą, ale teraz nabieram do siebie większego szacunku, bo robię to żeby być zdrowa i jeszcze piękniejsza dla siebie i mojego syna.
Co bym zmieniła? Czasami brakuje mi spaghetti i steku ale liczę, że i to z Panią Izą da się wypertraktować. W końcu balon to nie koniec świata- raczej początek nowego życia.
To jest coś, co na pewno będę chciała osiągnąć przez kolejne miesiące, znaleźć zdrowe zamienniki dla pizzy, hamburgera, makaronów tak, żebym po wyjęciu balonu mogła korzystać z tej wiedzy i przekazać ją dalej.
Bałam się tych wszystkich zmian, z utęsknieniem czekałam na sam zabieg, a kiedy było po wszystkim to ruszyła jedna wielka lawina emocji. To był szok! Jednego dnia zjadasz pół opakowania ptasiego mleczka albo pizzę, a następnego nie mieści Ci się 100 gramów musu z banana! Tak, jest to dość dziwne dla całego organizmu ale wydawało mi się, że nie jest to możliwe, żeby nie odczuwać głodu, tego emocjonalnego. A jednak! 😉
Powiem Wam, że dzięki Czesiowi czuje się spokojniejsza, organizm delikatnie wysyła mi sygnał, że już czas na posiłek i to jest fantastyczne! Dodając do tego proste i szybkie w przygotowaniu, a przede wszystkim smaczne posiłki według przepisów Pani Izy, mogę śmiało powiedzieć, że jest to najlepsze odchudzanie w moim życiu. 😉
Trzymajcie kciuki za kolejne tygodnie i kilogramy z Czesiem 😀
Ania