Moja motywacja w odchudzaniu z balonem żołądkowym. Podsumowanie – Agata.

Cześć Kochani, to podsumowanie będzie zupełnie inne niż te poprzednie.

Zawsze zwracałam uwagę na zmiany w odżywianiu, oraz to, jak ważny jest wysiłek fizyczny. Dziś chce się skupić na aspekcie, który motywuje mnie do dalszych zmian.

Psychika to karuzela, która potrafi płatać nam figle. To ona ma największy wpływ na nasz sukces, cel i podejście.
Początki nie były łatwe. Zmiany w żywieniu, aktywności które kiedyś były mi zupełnie obce, pozostawienie słodkich soków i zamiany na wodę – niby proste czynności, a jednak sprawiały początkowo dużo problemów.
Z pomocą Izy, która zawsze motywowała do działania wszystko stało się proste. 😊

No dobrze, ale dziś miałam skupić się na czymś zupełnie innym…
Poprzednie miesiące nie należały do najłatwiejszych. Mimo, że się staram, kontroluje to co jem z pomocą Izy- waga stoi.
Mam wrażenie, że mimo starań wszystko stoi w miejscu, lecz wiem że czasem tak jest i nie załamuje się tym. Trzeba starać się bardziej i walczyć o swoje marzenia. Z balonem żołądkowym zgubiłam 14 kg – niby nic, a jednak dużo. Inne samopoczucie, więcej możliwości 😊 więcej dostępnych atrakcji, więcej dostępnych ubrań i aż buzia się cieszy gdy wychodząc na ulicę spotykasz znajomych i słyszysz „Wow jaka zmiana!”😊

Szczerze? Gdy patrzę na swoje zdjęcia przed założeniem balona to nie mogę w to uwierzyć. Dopiero teraz dostrzegam jak na prawdę wyglądało moje ciało.
Wstyd się przyznać, ale nie patrzyłam na siebie wtedy w taki sposób jak teraz oglądając te zdjęcia. Moje oczy nie dostrzegały wtedy, że aż tak dużą kobietą jestem. Z perspektywy dnia dzisiejszego widzę, że wtedy patrzyłam na siebie bardzo przychylnym okiem, dopiero teraz dostrzegłam jak wtedy wyglądałam, jaką ogromną krzywdę robiłam sobie i swoim dzieciom.
Dziś patrzę w lustro i oczywiście nie widzę szczupłej kobiety, ale widzę kobietę która walczy, która chce coś osiągnąć, która chce być zdrowa i czerpać z życia pełnymi garściami i wiem, że mi się to uda. Widzę kobietę, która ma cel i nie boi się drogi, która towarzyszy jego realizacji.
Nie da się zrobić wszystkiego wielkimi krokami. Można robić małe, a nawet malutkie kroki ważne, aby były skuteczne 🙂 Niby 14 kg ale sprawiły, że w mojej szafie pojawiły się rzeczy które do tej pory nie miały prawa tam być. Czarne ciuchy, zostały wyparte przez piękne kolory! Spodnie w końcu ustąpiły miejsca sukienkom.

Jestem z siebie dumna! Każde lato było takie samo, długie spodnie a nad wodę leginsy.
Jak wygląda to lato? Odważna i pewna siebie kobieta (tak teraz siebie widzę) idzie do sklepu i prosi o ładną sukienkę w jasnych kolorach wsiada w auto i wysiada bez wstydu i obaw, że ktoś będzie się patrzeć, wytykać palcami.

Dziś w sobie dostrzegam kobietę, która ma prawo żyć jak chce, chodzić ubrana jak chce obawy o to, że zostanę wyśmiana, czy ktoś spojrzy na mnie nieprzychylnym wzrokiem.

To chyba najlepsze podsumowanie tego co tak na prawdę dał mi zabieg. Może kilogramy lecą powoli, ale mimo tak małego sukcesu moja psychika odzyskała spokój, a to jest klucz do tego, aby dalej walczyć o siebie i walczmy wszyscy dalej!

Nie ważne ile razy się potkniemy. Pamiętajcie możemy upadać 100 razy i być zniechęceni kolejnymi porażkami, ale skąd wiesz, że za 101 próba nie skończy się sukcesem? Nie można się poddawać bo najgorsze to się poddać i z własnego wyboru nie chcieć się podnieść. Walczmy o siebie o swoje marzenia, żyjmy tak jak chcemy, tylko pamiętajcie samo nic się nie zrobi.

Ja trzymam kciuki za Was a Wy trzymajcie za mnie. Razem nam się uda😁

Powodzenia Agata