Blaski i cienie życia z balonem żołądkowym.

Witajcie,

często zastanawiacie się jakie minusy ma posiadanie przyjaciela w żołądku. Jeśli chodzi o niedogodności to dla mnie najgorsze były:

  • niemożność picia kawy, którą uwielbiam! Na początku, przez około miesiąc po zabiegu czekałam na ten smak i dla mnie prawdziwym świętem był dzień, w którym w koncu mogłam napić się ukochanej kawusi 😉
  • bardzo szybka utrata wagi na początku życia z balonem – tak, tak to też minus, gdyż moja szafa co chwila przechodziła transformacje 😉  trzeba być gotowym na inne odbicie w lustrze, mniej jędrną skórę (tutaj polecamy wyjątkową dbałość o nawilżanie, treningi oraz odpowiednie nawodnienie organizmu)
  • u mnie od około miesiąca Czesław jest wyjątkowo wrażliwy na mniej delikatne jedzenie. Jeśli jemy dość szybko, lub „u cioci na imieninach” zdarzy się nam bardziej tłusta potrawa musimy przygotować się na czkanie, odbijanie.
  • znajomi mogą przestać Was poznawać, a nowo poznane osoby będą dawać Wam mniej lat 😉
  • skurczą się wam stopy – tak z mojego rozmiaru 41 przeszłam na 39 i, o zgrozo, wszystkie butki do wymiany! Jaki to smuteczek dla kobiety 😉
  • czasami pływając w basenie czuję dyskomfort. Czesiek radośnie fika w żołądku co niekoniecznie jest efektem o który chodzi mi podczas relaksu w wodzie.
  • Od Izy dowiedziałam się jeszcze, że dla niektórych osób problemem jest to, że przez około dwa tygodnie po zabiegu należy spać na plecach. Ja nie odczułam tego jako problem, ale warto mieć to na uwadze. 😉

Oczywiście jako niedogodność możecie sobie dopisać pocenie się podczas treningu albo zastąpienie golonki kurczaczkiem, ale szczerze wszystkie powyższe (mniej lub bardziej żartobliwe) niedogodności, których przysporzył mi Czesław przez ten rok, były warte tego efektu który mam dziś.
Rzecz jasna, u mnie efekt końcowy pewnie będzie widoczny za rok, ponieważ teraz waga nie spada w takim tempie jak na początku, niemniej jednak nie zamieniłabym tej Czesławowej przygody na żadną inną i dość już kapuścianych i ketogenicznych diet 🙂

Życzę wszystkim Wam odwagi do walki i wytrwałości … najtrudniejszy pierwszy krok 🙂

Ania.