Co nowego przyniósł czerwiec? – Ania. ;)

Witajcie,
Ten miesiąc był dla mnie bardzo ciężki. Zakończenie przedszkola synka, dużo aktywności zawodowej, przede mną remont, a waga stoi jak zaczarowana.

Mimo treningów domowych, aktywności codziennych nawet uparciucha nie drgnie w dobrym kierunku – do mojego prywatnego celu nr 2 (pierwszym była sukienka która kurzyła się w szafie a teraz jest już za duża 🙂 ) i dwóch cyferek na wadze brakuje mi około trzech kilogramów – niby mało a frustracja rośnie za każdym razem kiedy wchodzę na tę machinę 😉

Na szczęście mam do dyspozycji Izę która bezustannie mnie uspakaja i motywuje za co serdecznie dziękuję 🙂

W trakcie pobytu w Brzezinach miałam przyjemność konsultacji z Izą która uświadomiła mi, że w mojej diecie mimo, iż jest ona zdrowa i dostarcza mi wszystkich witamin, co potwierdzają badania przeprowadzone w szpitalu, jest za mało białka 😞
Podczas ostatniej upalnej pogody głównie piłam płyny i jadłam owoce, warzywa które oczywiście są super zdrowe i potrzebne ale moja dieta nie była dobrze zbilansowana.

Mój cel na najbliższy miesiąc – dzięki pomocy i podpowiedziom Izy wprowadzić odpowiednią ilość białka w różnej postaci aby moje mięśnie miały szansę rosnąć.
Takie proste triki – ile czego jest w danym produkcie, co na co można zamienić są dla mnie kluczowe na tym etapie, chce aby wytyczne Izy zostały ze mną na lata.
Póki co- raz z górki raz pod górkę ale uczę się jak rozróżniać głód od nudy albo stresu, wcześniej nie zaprzątałam sobie tym głowy, po prostu czułam napięcie a słodycze były moim remedium na wszelkie emocje których do końca nie rozumiałam.
Oczywiście zdarza mi się zjeść ciastko czy loda głownie w weekend pozwalam sobie na odrobinę grzeszków. 😉

Dość mocno ostatnio pracuje nad strona psychologiczną mojego odchudzania, zaczęłam zastanawiać się i nazywać te moje emocje które towarzyszą mi podczas samego procesu jedzenia i gotowania , jeśli zjem coś zdrowego co powoduje, że się uśmiecham, co mi smakuje zapisuje to – ciekawe przepisy, nowe połączenia smaków i kolorów, nowe tekstury potraw które mnie zaskakują lądują w zeszycie i kiedy wiem, że czeka mnie ciężki i stresujący dzień czaruję w kuchni właśnie to co wywołuje endorfinki 🙂

Kolejną małą radością w tym miesiącu była sukienka w rozmiarze 44 kupiona na początku maja w promocji na potem 😉 – nie pytajcie jakim cudem ja nosząca rozmiar 54 po 8 miesiącach i 25kg mniej mogę wejść do sklepu i kupić to co chcę ale udaje się i to bardzo przyjemne i motywujące chociaż zwykle jest to rozmiar 46 🙂.

Wiem, że do mojego ostatecznego celu jest dokładnie tyle samo kilogramów ile teraz jest na minusie ale chce tego bardzo i wierzę, ze się uda. 😉

Antoś, moja rodzina i przyjaciele, Pan Doktor, Iza, Agata i WY jesteście moją motywacją i moim paliwem. Małymi krokami można wejść na szczyt to lekcja którą dostaje każdego dnia dzięki udziałowi w BaloNowym Życiu. Nie trzeba chudnąć 20 kg w 3 miesiące jak to miałam wcześniej w zwyczaju a potem wracać z 25 kg i mieć efekt jojo i poczucie porażki. Można to zrobić tak aby psychika i ciało miały szansę nauki nawyków, a w głowie wszystko poukładało się jak puzzle we właściwe miejsce.

Tego serdecznie Wam i sobie życzę w tym miesiącu. Małych sukcesów – cieszmy się z nich bo one budują ten wielki efekt WOW który mam nadzieję, że będziecie mogli podziwiać z czasem u mnie :))

Pozdrawiam serdecznie Ania vel Sernik, miłośniczka sów

p.s. Wiecie,że za 3 miesiące będę musiała żyć bez Czesia?  Nie wyobrażam sobie tego…